Wycieńczające treningi, nienawiść, cel i pamięć-to wszystko zaprowadziło mnie tutaj, to wszystko stworzyło moją osobę i to wszystko mnie zabije.
Jedna z dzielnic, jeden z wieżowców i jedna osoba pragnąca zemsty, to jej zaangażowanie doprowadza miasto do samo destrukcji. Miasto prawa, odbudowane po latach zataiło to co działo się wtedy, zakryło ciemną płachtą ofiary dzierżące piętno ich bezsilności. Nie potrafiła zapomnieć i nie czuła empatii w której była wychowana, teraz chciała tylko jednego-patrzeć jak ginie coś co odebrało jej dzieciństwo.
Stary wieżowiec był na tyle wysoki by z jego dachu można, było obserwować poczynania policji, której bezsilne próbowanie wytworzenia aluzji bezpieczeństwa napawało ją niemałą satysfakcją.
-Czujcie się bezpiecznie-szepnęła i przeładowała magazynek.
-Pamiętaj, że trzymamy się planu.
Hiro odwróciła się i strzeliła trafiając w przestrzeń tuż przy głowie chłopaka.
-Jak zdążyłeś zauważyć nigdy nie trzymam się planu-parsknęła śmiechem potencjalnego psychola.
Twarz chłopaka była tak bardzo obojętna, że można było pomyśleć iż strzelanie do niego jest codziennością i było w tym ziarno prawdy, które wyrobiło w nim naturalną obojętność. Był on wysokim Azjatą o brązowych włosach i równie bardzo brązowych oczach, które zawsze wyglądały jak odurzone jakąś substancją.
-Mogłabyś jeden raz zrobić wyjątek i trafić.
Oburzona dziewczyna wymierzyła do niego.
-Zrobię dla ciebie wyjątek.
Nastała cisza, którą przerwała mocny wiatr jaki często bywał w wysokich punktach miasta. Ciszę przerwały ich stłumione śmiechy po których chłopak podszedł, poklepał ją po ramieniu i usiadł tak blisko, że stykali sie ramionami.
-Jak się czujesz w tym ważnym dniu?-zapytał. -Wiesz, że już nawet stało się to nudne? Ile razy już odstawialiśmy tą samą szopkę? Ile razy wszystko stawialiśmy na jedną kartę, a i tak przegrywaliśmy?-zamilkła gdy w oczach chłopaka błysnął żal, który widywała od paru lat codziennie.
-Przepraszam...nie powinnam...-westchnęła. -Przecież wiem jak bardzo starasz się znaleźć osobę, która wydała wyrok na moją matkę.
Chłopak jak zawsze zdenerwował się gdy poruszyła ten temat.
-Nie robię tego dla ciebie, ani dla niej. Walczę tylko o swoje interesy, by żaden policyjny gnojek nie wchodził mi w drogę, a na pewno nie żaden inny gang w tym mieście-zamilkł i dodał po chwili -Zbieżność celi do których dążymy nic więcej.
Hiro wzdrygnęła się z zimna, lub z zimnej atmosfery, która nastała wraz z wypowiedzeniem słów przez Azjatę.
-Jasne-wstała i ruszyła przed siebie, tak by stać parę centymetrów od krawędzi i móc zobaczyć co dzieję się na dole.
Stąd samochody wyglądały niczym rząd zapalonych światełek. Miała tylko jedno, a tak wiele do zrobienia.
-Wiesz co się rymuje z zemstą?-zagadnęła. -Hiro-prychnęła z pogardą i wymierzyła w przechodnia, lecz wiedziała, że strzał nie dosięgnie ofiary i na to liczyła.
Huk strzału rozniósł się echem, a ludzie w panice zaczęli wpadać na auta, lub na samych siebie. O to właśnie jej chodziło, by każdy dźwięk zastraszonego miasta był niczym armaty mierzone w ich głowy.
-Teraz wszystko w twoich rękach...-zaczęła, ale gdy się odwróciła jego już nie było i tylko chłód został po jego obecności. -I tak zawalisz-powiedziała w pustą przestrzeń. -A ja będę udawać, że to nie jest szaleństwo.
Spokojnie usiadła i przyglądała się z góry poczynaniu jej sprzymierzeńców, nagle wyjęła telefon i przekazała sygnał.
-Teraz.
Eksplozja powaliła jeden z budynków banku, a jego odłamki wysypały się niczym przecięte korale na przejeżdżające lub zaparkowane samochody. Czekała i czekała, by usłyszeć jeden z najprzyjemniejszych dźwięków w jej życiu-sygnał policji. Zaczęła się śmieć i wyjęła małą skrzyneczkę z wielkim, czerwonym przyciskiem.
-Bum-wraz z tym słowem wysadziła bar, przy którym przejeżdżały radiowozy. -Chwila gdzie oni są?-zamarła. -Coś jest nie tak...
Telefon zawirował, a w słuchawce usłyszała głos chłopaka.
-Hiro to pułapka, złaź z tego wieżowca zaraz tam będą...-sygnał się przerwał.
-Light? Halo?!-krzyknęła. -Cholera za późno.
Zauważyła kluczący helikopter, który najwyraźniej wiedział gdzie szukać.